
Dobra!!!
Po 2 dniowym pobycie w turystycznej i drogiej wiosce Taganga wybralem sie do¨jeszcze bardziej pelnego turystow¨ miejsca. Park Narodowy Tyrona to jedna z perl karaibow.
Taki zaginiony raj(szczegulnie mozna to poczuc o 6 rano, kiedy wszyscy spia).
Dziewczyny na Karaibach po prostu mnie zafascynowaly, takie sliczne.
Caly park to okolo 300 hektarow ciagnacych sie wzdloz brzegu morza Karaibskiego.
Ja mialem dosyc hardcorovy treking po Dzunglii na drugi dzien, tak sie pocilem idac pod gorke z moim 25 kilowy plecakiem po tej dzunglii ze moglem wycisnac pot z mojego T shirta:)
Bylo ostro i naprawde dzungla mnie zafascynowala, ta jest inna niz amazonia, mozna poczuc taka mistyczna atmosfere indian Tyrona. Ja sam widzialem jedna rodzinke, nic nie mowia po Hiszpansku ale dali mi sie napic czegos z cokrem, bo wlasnie tego poptrzebowalem po 3 godzinach ¨spacerku¨ po puszczy. Tam nie bylo turystow wiec udalo mi sie troszku uciec od cywilizacji na chwilke;)

No comments:
Post a Comment