Punta del Daiblo
Przyjechalismy tutaj zeby zapomniec o podrozowaniu na 2 dni, zeby sie calkowicie wyluzowac.
Punta del diablo okazala sie miejscem pusty, czystym i bardzo spokojnym.
Wiekszosc czasu mialem plaze tylko dla siebie i to mnie rozwalalo.
Zrobilismy wielkiego grila (tutaj nazywanego Parrilla) z gigantycznymi stekami jak z brontozaura
nie moglem uwierzyc ze ten steak sie zmiescil w moim zoladku:))
Na drugi dzien po zabawie mialem najweikszego dola od momentu startu mojej podrozy, nie chcialo mi sie z nikim gadac ani nawet ruszac z wyra(nie wypilem duzo)
Po prostu bylem zdolowany, nie wiem moze po prostu ta podroz zaczela mnie wtedy meczyc, ciagla zmiana miejsca¨zamieszkania¨ zmiana klimatu, nie wiem. Na dzien nastepny juz czulem sie duzo lepiej a dzisiaj jestem jak orzel:))
W ostatni dzien mjego pobytu poszlem na plaze i spedzilem tam prawie caly dzien.
Fale byly wielkie wiec zabawa byla przednia rowniez.
Natepnie powrot do Montevideo i bus do Rosario- to miejsce gdzie wlasnie pisze ten post:))
Sa tutaj bardzo ladne laski- mowia ze najlepsze w Argentynie, jezeli to prawda to zazdroszcze im.
Szkoda ze Polki nie sa takie otwarte, mile i wyluzowane. Ja po prostu kocham te Latyno Amerykanki.
Pozdrawiam z Rosario






