Saturday, May 10, 2008

Salar De Uyuni 06-08.05.2008





Po pustyni i San Pedro nadszedl czas na cos na co czekalem od miesiaca.
3 dniowa eskapada po najwiekszej pustyni solnej na swiecie. Mielismy kierowce, kucharke i jeep:)
Bylo nas 6 cioro- para z Korei Lee i Kim, para z Irlandji(z Dublina) Sean i kurcze nie pamietam imienia:)) oraz ja i Dave.
W pierwszy dzien mielismy pare ciekawych lagunek do zobaczenia i wody termalne.
Jak dotarlismy do miejsca gdzie bedziemy dzisiaj spali od razu poszlem oblukac wszystko na okolo. Okazalo sie ze bedziemy spali na wysokosci 4570m npm. Wielu ludzi dostaje choroby wysokosciowej ale mi sie udalo. Ciezko bylo oddychac ale jakos sie wspialem na pare pagurkow i bylem tam sam, zmarzlem ale widzialem co chcialem. Ogulnie oplacilo sie bo te widoki sa po prostu piekne. Laguna Colorada(zdjecie u gory) okazala sie najslicznieszym miejscem jakie widzialem w ciagu tej 3 dniowej eskapady. Bylem Tam sam i po prostu az lezka sie zakrecila jak na to patrzylem taki szczesliwy bylem:))
W pierwsza noc nie moglismy spac(nikt) ciezko bylo oddychac ale jakos przezylismy.





Na drugi dzien zmarznieci, z ustami jak kaktusy zjedlismy sniadanko, zobaczylismy wschod slonca nad Laguna Colorada i w droge jeepem po pustyni. Dzisiaj mamy duzo do przejechania wiec kierowca sie troszke spieszyl ale to i dobrze. Pare dni przed naszya podroza jeepem byl tam na pustyni wielki wypadek, 2 jeepy zderzyly sie i 13 osob zginelo. Slyszalem ze grali w kurczaka(chyba wiecie co to znaczy??)Zderzenie czolowe-glupole.
Jak zaczalem sie pytac naszego kierowcy to glupio mu bylo sklamac ale on to nazwal przeznaczenie. Koniec zlych informacji wracamy do wycieczki. Drugi dzien nie byl az tak niesamowity jak pierwszy ale i tak bylo super. Arbol de Piedra(na zdjeciu u gory) byl pierwszym stopem nastepnie smaczny obiadek nad laguna Chiarkotaz wulkanem obok. Przy obiedzie towarzyszyla nam rodzinka liskow dalismy im troszku amu. Ta noc spedzilismy w Hotelu Solnym. Bylo super, wszystko bylo zbudowane z soli.





Druga nocka byla super, cieplo dobre amu i wogle atmosfera. Na 3 (ostatni) dzien musielismy wstac ok 4:30 rano. bo kierowca chce nas zabrac na wschod slonca na Salar a wlasciwie na Isla de Pescado(tlumaczenie wyspa rybna). Byl to super pomysl bo po 20 min wspinania sie na najwyzszy szczyt wyspy mozna bylo zobaczyc 360 stopni na okolo pustyni solnej. Bylo super, czegos takiego jeszcze nigdy nie widzialem. To wyglada jak snieg ale to jest sol. Bialo wszedzie.
Bardzo mi sie podobalo, mielismy sniadanko przy wyspie, moglismy podglandac jak ci biedni ludzie zyja na tym malutkim skrawku ziemi po srodku pustyni. Ale wygladali szczesliwie.
Podczas nasazego ostatniego dnia mielismy okazje podgladnac jak bolivijczycy wydobywaja sol z pustyni, przeczyszczaja i sprzedaja(1$ za kilogram) drogo nie:)).
Okolo 13.00 skonczylismy nasza wyprawe w miateczku bez drog asfaltowych Uyuni.
Nasza 3 dniowa podroz okazala sie najlepsza jak mozna miec z tradycyjnym jedzonkiem(mamine zupy) tak tesknilem za takim domowym jedzonkiem. Mielismy super grupe i super kierowce, co prawda ciezko bylo nam sie komunikowac z kierowca(ja bylem jesyna osoba ktora cos tam rozumiala) ale jakos na sie udalo.



Nasza grupa


Pustynia Atacama 04-06.05.2008






Hey moje urodziny w polowie spedzilem w autobusie a druga na pustyni, he hej.
San Pedro de Atacama jest to malutka wioska a raczej oaza posrodku jednej z najsuchszych pustyn na swiecie. Podobala mi sie atmosfera w miescie. Wszyscy sie znaja usmiechaja sie do siebie, wyluzowani. Oczywiscie kazdy wyobraza sobie pustynie jako zwaly piasku , nic bardziej blednego. Na tej pustyni pomimo braku wody istnieje zycie, sa tam rowniez gory, skaly oraz gejzery(wylacznie na wysokosci 4500 m npm)- zdjecie u gory to wlasnie najwyzej polozone gejzery na swiecie, gejzery El Tatio i wschod slonca.

Temperatura powietrza wynosila ok -15C a ja spryciarz:)) poszlem sobie poplywac w cieplutkiej wodzie(nikt nie chcial plywac). Bylo cierzko wyjsc z wody ale jakos sie uporalem z tym problemem biegajac jak wsciekly dzik na okolo gejzerow pol nagi:)))

Na tej wysokosci temperatura wrzacej wody wynosi okolo85C wiec kazdy z nas(mielismy ok 8 turystow w grupie) chcial to sprawdzic hehe wkladalismy rece wszedzie ale jakos sie nie poparzylismy:))


Po poludniu wrucilismy do San Pedro zjedlismy i poszlismy na nastepna wyprawe. Celem tej wyprawy byl zachod slonca w Dolinie ksiezycowej(Valle De La Luna).
Mielismy spoko grupe (tylko 4 osoby). Zachod slonca byl super widzielismy lamy, alpaki i inne.
Widzielismy rowniez liska(po hiszpansku zorro) ludzie z pustyni, nazywani Atacamenios maja swoja legende o kondorze i lisku ale to opowiem wam juz innym razem.
Atacama byla czyms innym nie tylko zwykla pustynia gdzie ¨nic nie ma¨ jak to niektorzy ludzie powiadaja byla czyms czego jak to powidaja nie mozna powiedziec slowami ani pokazac na zdjeciu. Te przesliczne niebo w nocy widac po prostu wszystkie galaktyki ten obraz bede mial w mojej glowie przez dlugi czas. Sa to chwile o ktorych wielu marzy zeby zobaczyc, to bylo niesamowite. Te niebo w nocy, te gwiazdki byly jednym z najlepszych prezentow jakie mialem na moje urodziny.

Podroz do Tilcara 02.05.2008


W salcie bylismy ok 4 dni ale nie bylo szans na proznowanie:))-
W piatek wynajelismy samochod z laskami(Izraelka i Angielka).
To bylo straszne te narzekanie¨zimno, piecze, boli a po co¨. Tragedia, jestem niesamowicie szczesliwy ze nie musze podrozowac z laskami bo to sa primadonny.
No dobra koniec narzekania pojezdzilismy po okolicznych wioskach, ja kupilem sobie sweterek z alpaki(jest to pochodna lamy). Widzielismy mnostwo gigantycznych kaktusow oraz ruiny Majow.
Ogulnie super wyprawa, kraiobraz sie niesamowicie zmienial kiedy tak jechalismy samochodem.
Przejechalismy ok 400 km w jeden dzien.
No dobra czas na Atacame, pustynia:))
Wlasnie ta spedze moje urodziny, na pustyni:))

Friday, May 9, 2008

Salta 30.04-04.05.2008

Witam Ponownie.
Tym razem wyladowalem w Salcie.
Bylo ciekawie.
Ludzie tutaj troszku inaczej wygladaja.
Wszystko jest inne, ludzie, budynki, ubrania. Ogulnie spoko. Przez 4 dni nie zrobilismy nic znaczacego, wynajelismy samochod i pojezdzilismy po okolicznych wioskach.
Ale to w nastepnym artykule.

Saturday, May 3, 2008

Wodospady Iguazu 27-29.04.2008

To ja nad nad Diabelska Gardziela, ponad 150 metrowy wodospad



Po ponad 18 h jazdy autobusem dojechalismy do tego magicznego miejsca o ktorym wszyscy mowia.
Sa to jedne z najwiekszych wodospadow w Ameryce Poludniowej.Sa one polozone na granicy Argentynsko, Brazylijsko Paragwajskiej, czy cos takiego:))))))))))))
Juz w pierwszy dzien pobytu zwiedzilismy wodospady po stronie Brazylijskiej i jak zawsze z Brazolami bylo tam zero organizacji.
Strona Brazylijska byla cudowna ale juz nie moglem sie doczekac strony Argentynskiej.
Na drugi dzien spedzilismy caly dzien koczujac w tym cudownym miejscu.
Te doliny z wodospadami wygladaly czasami jak zaginiony swiat i wlasnie tak sie czasami czulem.
Bylo super.
Powiem tak, zdjecia nie pokaza nawet o drobiny tego co ja wdzialem.
Czasami jak czlowiek zapomni ze ma na okolo siebie ok. 1000 turystow mozna sobie wyobrazic ze jest sie juz w niebie, te kolorowe tencze za raz obok wodospadow i ten dzwiek, jak ze relaksujacy ale jakze zabojczy rowniez.


Zrob zoom


Wykupilem sobie przejazdzke motorowka po rzece do kturej wpadaja wodospady.
Okazalo sie ze nie jest to taka zwykla przejazdzka. My po prostu wplynelismy pod te tony wody hahahaha. To bylo dobre, ludzie zpanikowali, krzyczeli a ja, w jakis dziwny sposob zrelaksowany i niesamowicie zadowolony siedzialem tam na samym poczatku motorowki i sie smialem sam do siebie. Dla mnie po prostu bomba.
Przemoczony ale jakze szczesliwy wrocilem na szlak.
I tyle z wodospadow.

Rosario 24-26.04.2008


Przyjechalismy do Rosario troche przypadkiem.
Aby dostac sie do Iguazu musimy miec gdzies przesiadke. Wylosowalismy wlasnie to przepiekne male miasteczko.
Okazalo sie ze jest to stolica slicznych lasek. Szczeze mowiac ah te Argentynki. One wygladaja naprawde super.
Miasteczko ma nawet ciekawa architekture, mozna pochodzic pozwiedzac ale jesli o zwiedzanie chodzi to nie jest to powod przyjazdu do Rosario dla wiekszosci podroznych.
Zostalismy tu troszke dluzej niz planowalismy. I bylo warto, poznalismy mnostwo ciekawych ludzi i mielismy pare ciekawych sytuacji.