Monday, June 2, 2008

Kanion Colca 21-23.05.2008



Drugi pod wzgledem glebokosci kanion na swiecie to wlasnie wyzej wspomniany Kanion de Colca(pierwy lezy zaraz obok Colca i jest bagatela 100 metrow glebszy).
Tej nocy nie spalismy bo juz o 1 w nocy zlapalismy bus do wioski zaraz obok kanionu nazywanej Cobanaconde. Podroz byla dosyc nietypowa, nawet o tak poznej porze mnostwo ludzi czekalo na autobus na srodku drogi, posrodku pustyni bo lasnie przez pustynie trza sie przedzec aby tam dojechac.
Moglem podgladnac jak ci ludzie wygladaja co robia jak sie ubieraja, czasami ktos wniosl kurczaka albo cos. hehe.
Okolo 6:30 wyladowalismy w Cobanaconde, zjedlismy sniadanie i juz do kanionu ktory jest zaraz obok:)).
Niestety obralismy nie ta droge ktora chcielismy, bo prosto do oazy w ktorej bedziemy dzisiaj spac. ale no coz...
Po dojsciu do oazy zajelismy jedna z pobliskich chatek i ja skoczylem zobaczyc pobliskie wioski znajdujace sie w kanionie, nie ma tam samochodow tylko osiolki ktore codziennie musza tyrac w gore jakie 1500 metrow po prostej scianie aby przyniesc amanie do pobliskich wiosek.





Doszlem do wiosek jak Malata czy Cosmirhua. Podgladnalem jak prosto zyja ci ludzie i czym sie zajmuja bo jak nie ma samochodow to i problemow brak jak to ktos mi powiedzial. Pogadalem troszku z miejscowymi i z powrotem, a slonce tak dusilo ze nie dawalo sie wytrzymac. Mnostwo ludzi oferowalo mi pomoc za kaske oczywiscie w podejsciu na gorna czesc kanionu jutro, ale ja nie potrzebuje biednego osiolka zeby niosl mi bagaz, wiec powtarzalem tym kolesiom ze ja z Polski a ludzie z Polski nie potrzebuja pomocy w takich sprawach.


Noc w Oazie tez byla super, poplywalem w basenie zjadlem dobra kolacje, poznalem innych plecakowiczow z ktorymi wymienilismy sie doswadczeniami. Byl plan zeby z rana okolo 4 sie obudzic i zmykac do gory puki slonce nie smarzy bo tutaj slonce zaczyna grzac o 8:00, ale plan jest po to zeby sie go NIE trzymac wiec wstalismy o 6:30. Po 2 i pol godzinach wspinaczki doszlismy do samego czubka tego magicznego miejsca. Zlapalismy autobus z powrotem do Arequipy i tu niespodzianka, w autobusie mielismy milego goscia, mlodziudka alpaka, sliczne zwierzatko.(wioska Malata u gory)

No comments: