Tuesday, August 5, 2008

Mexico City


Po prawie 5 miesiacach, ponad 400 godzinach spedzonych w autobusach i innych naziemnych srodkach transportu i przejechanych ponad 16 tysiacach kilowetrow udaklo mi sie dotrzec do konca wyprawy po Ameryce Lacinskiej i Nowej Zelandji. Udalo mi sie skonczyc wyprawe z Ushuaia do Mexico City bez uzywania samolotu- co nie bylo latwe.
Dawno nie czulem takiej satysfakcji. Mexico City okazalo sie bardzo przyjaznym i slicznym miastem. Nie patrzalem na to miasto jak na inne wielkie molochy w Am. Pol. widzialem je jako nowy etap w mojej podrozy, z daleka wygladalo tak groznie ale z bliska okazalo sie stateczne i pelne pomocnej policji.
Niestety nie moglem tam zostac zbyt dlugo bo... okazalo sie ze nie ma tam miejsca do spania. Wszystko zajete albo za drogie wiec podjalem decyzje wylotu w ten sam dzien co przyjechalem.
Udalo mi sie wszystko zalatwic na ostatnia chwile wiec nie mialem nawet czasu nikogo zawiadomic ze przyjade 2 dni wczesniej. Przynajmniej rodzince zrobilem niespodzianke:))))

Palenque i wodospady 24-26.07.2008


Moim plane w Palenque bylo zobaczenie nastepnych ruin ale...ale jak sie juz wczesniej przekonalem najlepiej po prostu nie planowac.
Ruin nie zobaczylem(zreszta z opowiadan innych wynika ze nic nie stracilem) ale zobaczylem super wodospady. Misol ha(na zdjeciu) byly po rpostu sliczne. Mialy one przejscie za wodospadem ktore prowadzilo do jaskini w ktorej, jest nastepny wodospad. Niestety nie wzialem ze soba zadnej latarki, nic wiec nic nie widzialem oprocz paru nietoperkow gackow ktore probowaly mnie zaatakowac.
Nastepny wodospaad to nie wodospad tylko wysychajaca rzeka Aqua Clara. A nastepny to Agua azul ktury byl dosyc ciekawy i zimny.
Ochlodzilem troszke moje zagrzzane dupsko(chlodzile sie 4 godziny) i przez caly dzien czulem sie jak nowo narodzony w tym upale(45C).

Tikal 22-24.07.2008


Ruiny Tikal sa najwiekszymi zbudowanymi przez Majow. Ruiny sa niesamowite w czesci z powodu otaczajacej ich dzungli oraz dzwieku malp ponad glowami.
Wszyscy turysci powtarzali mi ze nie mam szans obejsc ruin w jeden pelny dzien, wiec przygotowalem sie do wielkiego marszu . Chcialem to zrobic w jeden dzien.
Zaczalem ok 7 rano i od razu ujrzalem mape. No faktycznie wygladaly jaby bylo ich wiele na obszarze ok 20 km kwadratowych-pomyslalem.
Zaczalem troche od ogona bo nie chcialem miec zdjec z turystami. Zapuscilem sie pare razy w dzungle zeby tylko uciekac od tych turystycznych szlakow oraz robilem sobie takie skroty.
Zostalem udziabany przez weza(w buta) prawdopodobnie bardzo jadowity:)))
Z parku udalo mi sie wyjsc zaraz po 12 w poludnie he he. 5 godzin i tyle, nie bylo juz nic do zwiedzania. To jak ci turysci chodza- pomyslalem. Nastepny stop MEXICO.

Lake Atiltan 19-20.07.2008


Jezioro Altitlan jest okreslane mianem najpiekniejszego na tej stronie kuli ziemskiej.
Jest oblezone trzema gigantycznymi wulkanami i to one dodaja tego niesamowitego uroku.
W wioskach nad jeziorem mozna zaobserwowac jak ludzie tu zyli 200-300 lat temu. Kobiety i mezczyzni ubieraja sie w tradycyjne ciuchy, nawet do orania pola. Nie maja pradu i tak sobie tam zyja, nawet jezeli maja swiadomosc ze cywilizacja jest zaraz obok, oni wola bez.

Wulkan Pacaya 18.07.2008


Wulkan Pacaya to najaktywniejszy wulkan Gwatemali. Cieknie z niego lawa dniami i nocami.
Udalo mi sie dostac blisko czubka i zaobserwowac to niezwykle zjawisko.
Lawa!!! Nastepnym razem jak bede mial takie zblizenie z lawa zgine.
Niesamowite przezycie widziec a nawet stapac po tym wulkanie. Momentami bylo bardzo goraco bo przeciez chodzilem po dopiero co zaschnietej lawie, jeszcze z czerwonymi kropeczkami na!!!
Buty mi sie rozkleily, spodnie mi sie przypalily wraz z nosem i rzesami ale to bylo niesamowite.

Antigua 17-21.07.2008


Antigua jest miastem z 35.000 mieszkancow ktorzy zyja glownie z turystow- ktorych jest jak wody po deszczu wlasnie w tym miescie.
W miescie sobie troszku posiedzialem, maly relaksik, poznawanie super ludzi.
Bylem u siebie jak to sie mowi.
Bylo to ostatnie miejsce w Am Srodkowej gdzie jadlem i jadlem i zajadalem sie potem juz nie bylo ciezko bo albo sprzedawali jakies brudne niedopieczone mieso albo po rpostu wygladali brudno. Wiec sobie sam gotowalem jak tylko moglem.

Salwador 14-17.07.2008



Kazdy mi opowiadal ze Salwador jest bardzo niebezpieczny itd.
WIEC TAM POJECHALEM!!!
Byl to chyba jeden z bezpieczniejszych krajow Ameryki Srodkowej. Pomimo tego ze 99% populacji ma bron wszyscy sa bardzo mili i nie maja zamiaru cie skrzywdzic.
Dodatkowym atutem wyprawy w te oto miejsce byla niesamowita historia Ksiedza Oscara Romero ktory stal sie narodowym bohaterem po smierci jaka poniosl w czasie mszy swietej prowadzonej w swojej kapliczce.
Salvador nie jest przygotowany na przyjecie turystow, nie ma ani planow miast ani policji turystycznej ale nadal uwazam ze ten kraj jest prawie w Pierwszym swiecie.
W ten oto sposob odwiedzilem nastepne super miejsce na mojej drodze. Zachaczylem top troche przez przypadek ale powiem tak, gdybym tam nie pojechal nie poznal bym tych niesamowitych i jakze przyjaznych ludzi.