Sunday, April 20, 2008

Colonia de Sacramento 18-19.04.2008




Colonia.
Po imprezie zwiazanej z Urodzinami Deva, nie czulismy sie za bardzo dobrze.
Zdecydowalismy sie wziasc stateczek na druga strone River De La Plata.
Czekalismy ok 4 h na to az sie przejasni, bo farmerzy w Argentynie strajkuja i pala swoje ziemie. Caly dym przychodzi do Buenos i tam staje, bo niestety pomiedzy tymi wielkimi budynkami nie ma nawet za grosz wiatru. Mgla sie moze utrzymac przez nawet kilkanascie dni.
No to wpadlismy pomyslalem, ale udalo sie. Okazalo sie pozniej ze bylismy ostatnim promem pomiedzy Buenos i Uruwajem:))
Wyladowalismy w Coloni Starym miasteczku z niesamowicie piekna architektura i po prostu inna dusza niz reszta.
Te miasteczko jest po prostu super. Nie myslalem ze na drodze do Meksyku bede mogl odwiedzic takie cudo. Bylismy w super hostelu rowniez. Teraz zaluje ze zostalem tam tylko jedna noc niestety:)
Colonia kiedys byla mekka przemytnikow pomidzy Urugwajem i Argentyna. Miala rowniez polityczne znaczenie pomiedzy tymi dwoma krajami.
Osobiscie miateczko jak i ludzie sa bardzo wyluzowani i mysle ze caly swiat powinien isc za ich przykladem.
Dotychczas jest to najlepsze miasteczko jakie odwiedzilem oraz najlepszy hostel w jakim spalem.

1 comment:

Keniacz said...

Siema :) super trip grzegorz, szkoda ze nie moge do ciebie dolaczyc :) a skad ty masz dostep do neta w takich wioskach hehe :)