Thursday, April 17, 2008

Buenos Aires 15-18.04.2008


No dobra po 20 godzinach dotarlismy hehe.
Podroz byla super i na dodatek serwowali cieple amanie wiec to mi sie podobalo.
Jakas laska zachaczyla nas na stacji i dala namiary na hostell wiec spoko. Jeszcze zaplacili z taxowke i dali darmowe piwo hehe. I to im sie oplaca?? Widocznie tak.
Pochodzilismy po miescie juz w pierwszy dzien i jak to na mnie przystalo juz w pierwszy dzien sie zgubilismy.
Bo to miasto jest gigantyczne.
Najbardziej nie podoba mi sie w tym miescie smog, jest wszedzie mozesz to powachac a nawet twoje oczy na to eaguja. Wszedzie widac taka mala mgielke. Ja w nocy nie moge spac bo tak smierdzi, nie wiem moze dlatego ze przez ostatnie pare tygodni bylem tylko w czystych miejscach a bie brudnych jak to.
Kierowcy w Buenos to totalni idioci oni mysla ze moga wszystko.
Jezdza i przejezdzaja ludzi, ja i Dave prawie zostalismy rozjechani 2 albo 3 razy.
Ja juz mam dosc tego smierdzacego i mawet za grosz niekulturalnego i przykrego mioejsca.
Ja tam wole nature i spokoj. Wkrutce spadamy. Dzisiaj sa urodziny Dave a a on nie chce ich spedzic w autobusie.
Szczeze go rozumiem.
Dzisiaj spimy w hotelu(daave stawia) no to bedzie impreza.
Ha ha
A juz jutro wypad do Urugwaju mam nadzieje.
Juz dzisiaj chcem kupic bilet. Zobaczymy

No comments: