No Dobra.
Montevideo!!!
Na poczatku bylem bardzo zadowolony ze udalo mi sie wyrwac z tego dymu i Buenos Aires ale...
Niestety w Montevideo znalezlismy nawet wiedcej dymu niz to bylo w Buenos, no coz:)
Podjelismy decyzje ze na dzien nastepny natychmiastowo uciekamy z Montevideo.
Jedziemy na plaze sie zrelaksowac:)) Ale to dopiero jutro. Dzisiaj sprawdzamy co sie dzieje tutaj:))
Montevideo okazalo sie przeslicznym miejscem z taka atmosfera malego miasta.
Wszyscy ludzie byli niesamowicie wyluzowani i zadowoleni.
My tam trafilismy akurat na swieto narodowe wiec mnostwo ludzi po prostu bawilo sie na ulicy. Tanczyli i spiewali. Nawet staruszki ale mam na mysli prawdziwe staruszki mogli sobie potanczyc i pospiewac. Zabawa przednia.
Kocham te latyno amerykanskie ruchy.:))
W srodku miasta znajduje sie obszerna Plaza de Independencja.
Wyglada ciekawie, ludzie moga tam sobie zrobic piknik, zrelaksowac sie.
Jesli chodzi o porownanie z sasiadujacym Buenos Aires to nie ma porownania.
Ci ludzie nie dbaja o nic oni po prostu sie ciesza ze zyja:) jak ja:)
Zauwazylem rowniez ze sa wiekszymi maniakami na punkcie pilki noznej niz Argentynczycy.
Hehe pomimo tego dymu i zapachu spalenizny Montevideo okazalo sie super miejscem z niesamowicie milymi i otwartymi ludzmi.
W niedziele W centrum miasta jest gigantyczny market z roznego rodzaju badziewiem, mozna kupic uzywane opony po 1 dolara albo tarantulle w sloiku za 11 dolcow :))
Ja nie kupilem nic ale myslalem nad kubkiem do mate, no coz bedzie jeszcze okazja.
(mate to harbata ktura sie pije tutaj i w Argentynie, jest to tradycja i trza to pic w specjalnych kubkach ze slomka).
Wracajac do tego okrutnego dymu, Urugwajczycy sa niesamowicie wkurzeni z powodu tego co sie dzieje w Argentynie. Z powodu jakichs politycznych przyczyn biedaki musza cierpiec za jakichs tam Argentynczykow. Szkoda mi biedakow ale no coz tak to juz czasami jest w zyciu.

No comments:
Post a Comment